Dzisiaj jest Czwartek, 9 września 2010 Imieniny Augustyny Jacka Piotra Sergiusza
Miejsca Kultowe − Zima – „Górka na Targowisku”

Kiedy padał pierwszy śnieg w tym roku akurat przechodziłem przez nasz Bazarek. Wiadomo cała masa różnych dóbr do sprzedania i kupienia, kolorowe owoce, ubrania, kosmetyki itp. Przed wyjściem rzuciłem okiem na górkę. Części z niej już nie ma, ustąpiła miejsca placowi targowemu, zarosła trochę ale wzbudza fajne wspomnienia.

To była zaraz po „Łysej” najpoważniejsza górka w okolicy. Tutaj schodzili się saneczkarze „hardkorowcy”. Nie było żartów, stromizna stoku wzbudzała respekt. Osiągane prędkości i pęd pozawalały na zjazdy aż pod przeciwległe ogrodzenie. Czasem „ścinało się” przy okazji przechodniów, przemykających w stronę ulicy Błońskiej, pędząc z samej góry po często oblodzonym stoku sterowanie bywało niezbyt efektywne.

Górka przy targowisku

Jak śniegu napadało więcej budowało się w dolnej części stoku skocznie – obiekty dla najtwardszych z najtwardszych. Kiedyś uklepaliśmy taką krokiew, że znaczna część sprzętu nie będąc przygotowana do takich skoków, no może nie tyle do skoków co raczej lądowań nie przetrzymała do drugiej kolejki skoków.

Ta górka miała coś, czym nie mogła się poszczycić żadna inna, oświetlenie. W ferie jak udało się uprosić Rodziców to można było poszaleć dłużej, czasem aż do 19. Po kilku takich dniach bywało, że śnieg był rozjeżdżony do gołej ziemi.

Latem ten stok też cieszył się powodzeniem. W erze BMX’ów odbywały się zawody w zjazdach na łeb na szyję. Do wyścigu startowało nawet kilku zawodników jednocześnie. Żółty piach zwalniał nasze pędzące maszyny a każde hamowanie kończyło się efektownym lotem przez kierownicę więc technicznie nie było łatwo za to zabawa echhh… Później zawsze były slalomy pomiędzy pachołkami z placu manewrowego, który mieścił się u podnóża stoku.
Górka bywała też na trasie naszych powrotów z „Budy” przesiadywaliśmy tam czasem gapiąc się na początkujących kierowców samochodów, motorów i ciężarówek ćwiczących uparcie za pomocą maluchów, starów i innych wsek.

Górka przy targowisku

Te czasy już minęły, bezpowrotnie, dziś nie ma górki takiej, jak kiedyś a pewnie gdyby była nie stanowiłaby takiej atrakcji, jak wtedy, gdy padający śnieg wzbudzał z nią skojarzenia.
Niedawno ktoś w komentarzach pod jednym z artykułów napisał „… to se ne vrati…”

Górka przy targowisku

Liczba komentarzy: 7
ehhhh powracają wspomnienia....w tym miejscu powstanie nowe targowisko.Lepsze,wygodniejsze dla klientów i kupców. Mimo wszystko wspomnienia pozostaną na wsze czasy.
a w tym miejscu to coś się teraz buduje ?
Jak byłem jednym z zawodników startujących na tym obiekcie to wydawał się on zdecydowanie wiekszy :-)))
aaa to o tą górke chodziło...
Fajny tekścik z cyklu wspominkowego. Aż łza się w oku kręci, kiedy czyta się o tych czasach... Pamiętacie skup makulatury, który tam się kiedyś mieścił ? Na ogrodzonym placyku stał tam jeszcze zielony barakowóz :-)) Pozdrowienia dla wszystkich którzy kiedyś rozbijali tam głowy zimą i latem :-)))
Pamiętam czasy kiedy u podnoża górki stał betonowy szalet. Przy drobnym błędzie w kierowaniu sankami można było spotkać się z jego ścianą. Grzbietem górki wiodła scieżka , po której łaziliśmy w tą i z powrotem w poszukiwaniu nowej przygody...O to nie bylo trudno. Urzadzalismy zawody polegajace na tym ,ze kazdy z zawodnikow musial przejsc jak najdluzszy odcinek muru z czerwonej cegly.Mur znajduje sie do tej pory na szczycie gorki. Rekordzista przeszedl 3/4 dlugosci. Od tamtej pory nikt nie powtorzyl tego wyczynu.
Bardzo fajnie ,ze wracacie takimi tekstami do lat dziecinstwa. Nie wiem jak inni ale mi ich cholernie brakuje...
a może warto zorganizować w Wołominie jakieś miejsce do uprawiania sportów - pomijam huragan

Treść komentarza:

Twój podpis:

Forum dyskusyjneRozkład jazdyReklama w portalu mywolomin.pl
(c) 2010 My Wołomin - Moje Miasto
Redakcja My Wołomin - Moje Miasto nie ponosi odpowiedzialności za komentarze umieszczane przez czytelników.