Dzisiaj jest Piątek, 10 września 2010 Imieniny Aldony Łucji Łukasza Sebastiana
Biuro podróży HIT TRAVEL w Wołominie
Łysa Góra

Kiedy tylko ulice Wołomina pokrywał biały puch, każde dziecko z niecierpliwością oczekiwało pierwszego wyjścia na sanki. Wraz z tym jak biała kołdra pokryła okolice, każdy ze swoim "wyczynowym" sprzętem saneczkarskim wyruszał na najwyższe wzniesienie w okolicy - Łysą Górę.

Dla jednych to miejsce, w którym spędzili niezapomniane chwile swojego dzieciństwa. Dla innych to niczym himalajski ośmiotysięcznik K2, góra morderca, która często niepokornych saneczkarzy karała złamaniami i bolesnymi zbiciami.

Tajemnicza jest geneza nazwy "Łysa Góra". Otóż Łysa w rzeczywistości nie jest łysa lecz porośniętą gęsto przez sosnowy las. Być może miało to być nawiązanie do tej Łysej Góry, na której odbywały się sabaty czarownic. "Łysa" to także miejsce gdzie przez wiele lat kwitło życie towarzyskie Wołomina. Tak zresztą dzieje się do tej pory. Można zadać pytanie co w tym miejscu jest takiego niezwykłego?

Każdy, kto chociaż raz wdrapał się na jej wierzchołek nie będzie miał problemu z odpowiedzią. Widoki nie zapierają dechu w piersi. Nie można ich porównać z bieszczadzkimi czy beskidzkimi panoramami. Jest w niej jednak coś co przyciąga tam skutecznie wołominiaków od kilku pokoleń. Chętnie tam przychodzimy latem, zimą i na jesieni bo Łysa jest swoistym azylem. Siadając na jej wierzchołku, wpatrując się w Wołomin nie sposób oprzeć się wrażeniu, że chociaż przez moment jest się ponad tym wszystkim co nas otacza. Bo przecież miło jest czasem popatrzeć na wszystko z góry, prawda ... ?

Zimą Łysa staje się stolicą białego szaleństwa. Tłumy nieustraszonych saneczkarzy pokonują coraz to nowe granice niemożliwego śmigając z zawrotnymi prędkościami pomiędzy porastającymi zbocza drzewami. Wachlarz wiekowy trzeba przyznać jest szalenie szeroki. Od tych najmłodszych wołominiaków po ojców, dziadków, którym jazda na sankach sprawia wcale nie mniejszą frajdę niż ich pociechom. Może się to wydać mało wiarygodne i śmieszne dla niektórych ale Łysa to także kuźnia talentów narciarskich.

Gro moich znajomych a także kilku członków ekipy MyWolomin właśnie tam zdobywało pierwsze szlify narciarskie. Możliwości tras zjazdowych jest nieskończenie wiele i tak na dobrą sprawę to narciarz sam decyduje którędy poszusuje tym razem. Znajdziemy kilka łagodnych stoków na których bez problemu możemy rozpocząć swą przygodę z dwoma deskami.

Od pewnego czasu także snowboardziści nie stronią od Łysej. Budując skocznie i wszelakiej maści hopy ze śniegu dają upust swoim snowboard’owym szaleństwom. Czasami w okolicach góry można spotkać zimą amatorów narciarstwa biegowego. Okupują Oni pobliskie dróżki i różne dukty leśne.

Wiosną i latem Łysa staje się obowiązkowym punktem na mapie każdego rowerzysty. Tłumnie przybywają Oni by pośmigać trochę po zjazdach i pomęczyć się wjeżdżając pod górę. Żeby jeszcze bardziej urozmaicić sobie życie i dostarczyć większej dawki adrenaliny budują różnorakie przeszkody. Legendą wołomińskiego świata rowerowego są już dwa "dropy", które kiedyś budziły przerażenie wśród spacerowiczów i respekt wśród ich użytkowników. Drop to budowla przypominająca most na przepaścią. Tylko taki zbudowany do połowy. Zabawa polegała zeskoczeniu z dropa. Oczywiście trzeba się było odpowiednio napędzić a później... walczyć o życie. Łysa góra była świadkiem wielu odniesionych tam obrażeń, kilku połamanych ram, etc.

Na szczycie Góry znajdują się ruiny domu, w którym jak głosi legenda mieszkał rosyjski oficer. Nie wiadomo do końca z jakich przyczyn dom popadł w ruinę. Jeszcze kilka lat temu był on otwarty dla "zwiedzających". Można było wejść do piwnic czy zwiedzić balkony. Smaczku tej budowli dodaje fakt, że stała samotnie w lesie na szczycie góry. To bardzo pobudza ludzką wyobraźnię. Opowieści o mieszkańcach tego domu i związanych z nim legendach nie miały końca i chyba do tej pory są modyfikowane i uzupełniane o jakieś nowe "fakty". Swego czasu po naszym mieście krążyły opowieści o odbywających się tam czarnych mszach odprawianych przez satanistów. Czy to prawda, nigdy nie ustalono.

Kiedy przychodzą te upragnione ciepłe dni często okoliczni mieszkańcy spotykają się tam z różnych okazji. Czasem jest to "Dzień Wagarowicza" innym razem jakaś osiemnastka, pierwszy dzień wakacji czy też nie powodowane niczym poważniejszym spotkania.

Prócz zastosowania sportowego i towarzyskiego Łysa Góra to także cel spacerów wielu mieszkańców Wołomina. Wczesną wiosną czy też w letnie popołudnia Górę odwiedzają całe rodziny szukające chwili oddechu i spokoju od codziennych problemów i zmartwień. Dla małych dzieci to nie lada atrakcja. Jedno ze zboczy zostało kiedyś rozkopane przez firmę sprzedającą piach. Przerodziło się ono w ogromną piaskownicę w której maluchy bardzo chętnie "urzędują". Jak się później okazało, eksploatacja Łysej przez wspomnianą firmę nie była do końca mówiąc delikatnie w porządku. Wydobycie piachu i ciągłe podkopywanie doprowadziły do tego, że Łysej zaczyna ubywać. Nie dzieje się to w zastraszającym tempie ale któreś pokolenie nie uświadczy już tej samej wznoszącej się dumnie nad okolicą Góry.

Łysa można by rzec jest jedną z naszych lokalnych atrakcji. O każdej porze roku wołominiacy chętnie ją odwiedzają. Często jest tak, że rodzice, którzy spędzili jakiś fragment swego dzieciństwa i młodości na Łysej teraz przychodzą tam ze swoimi dziećmi, które w przyszłości będą prawdopodobnie robić to samo. Można zaryzykować stwierdzenie, że Łysa "wychowała" kilka pokoleń wołominiaków i myślę, że jest ono słuszne i sporo w nim prawdy. Łysa Góra jest po prostu fajna!

Łysa Góra w Wołominie
Częstymi gośćmi na Łysej są rodziny z dziećmi

Łysa Góra w Wołominie
Jedna z saneczkarskich tras zjadowych

Łysa Góra w Wołominie
Kościół pw. Św. Józefa Robotnika widziany z Łysej Góry

Łysa Góra w Wołominie
Kwitnący bez na Łysej. W tle ruiny domu.

Łysa Góra w Wołominie
Podejście na Łysą do najpopularniejszej jej strony

Łysa Góra w Wołominie
Północne zbocze Łysej. To tutaj stały dropy.

Łysa Góra w Wołominie
Rozkopane zbocze − widok z podnóża góry.

Łysa Góra w Wołominie
Ruiny domu na stałe wtopiły się w krajobraz Łysej Góry.

Łysa Góra w Wołominie
Ruiny widziane z innej perspektywy

Łysa Góra w Wołominie
Szczyt Łysej Góry

Łysa Góra w Wołominie
To jedna z trudniejszych tras saneczkowych. Tutaj jeżdżą twardziele.

Łysa Góra w Wołominie
Widok na rozkopane zbocze

Łysa Góra w Wołominie
Widok z Łysej Góry na Osiedle Sławek i wszędobylskie rybitwy zamieszkujące Białe Błota

Łysa Góra w Wołominie
Młody wołominianin w trakcie zabawy na Łysej

Liczba komentarzy: 15
kocham seksowne dziewczyny od 19 do 20 lat z kielc moj nr 781019187 KAROL
lm;m;o,ml;;,ok
Łysa Góra znajduje się między ul. Radzymińską a chyba ul. Annopol
Proszę bardzo - http://www.zumi.pl/namapie.html?&loc=Wo%B3omin,annopol&Submit=Szukaj&long=21.226785800000002&lat=52.3606744&type=3&scale=2&svActive=false .
Czy mógłby ktoś na mapie zaznaczyć gdzie znajduje się ta góra/ka ?
Jestem w miare nowym mieszkańcem Wołomina, i chętnie bym ją zobaczył.

Pozdrawiam
Marek
szczerze Ci gratuluje Michale Pazio.
Czesto wpadam na łysa jak mama mnie wygoni z domu za to ze pierdze w jej pokoju bo wtedy bardzo śmierdzi... Tam mam swowode aby moja piarunia mogła sie wyszalec po tych wszystkich kebabach ktore wpierdzielam ze smietnika .... Czasami moje piardy sa tak duze ze musze je przyduszac w piasku .... Ale ludzie ktorzy mnie na takich rzeczach przycieli zawsze obiecuja ze nikomu nie powiedza ... Lubie tez czasami stanac na głowie bo mam duza i nasrac sobie na szyje wysmarowac sie kupcia i ztoczyc sie w łysej gory i poczuc wolnosc ... A gdy juz jestem cały w kupce i piasku to cały śmierdze i wracam do domu bo juz sam nie moge zniesc tego smrodu .... Mama mnie za to kocha xD
zalezy gdzie mieszkasz.
fajny artykuł.
mieszkam w wołominie już ok. 18 lat ale nigdy tam nie byłam.
jak tam trafic???
lubie tam biegac z moin chłpakiem biesiada;-) kocam cie biesiada twój Ogas
Fajnie jest sie najebac na łysej a pozniej z tamtąd skakaćjak małysz;-)
Zimą/Latem/Wiosną zawsze tam bywam. Lubie Łysą mam z niej fajne wspomnienia.Ale przykre tez nietety.Mimo wszystko jest tam fajnie.
to ludzie zniszczyli tę willę, ona sama tak się nie zepsuła, ale górka i tak jest fajna
Łysa rulez!!
najwyższy czas odwiedzić Łysą Górę ;)

Treść komentarza:

Twój podpis:

Forum dyskusyjneRozkład jazdyReklama w portalu mywolomin.pl
(c) 2010 My Wołomin - Moje Miasto
Redakcja My Wołomin - Moje Miasto nie ponosi odpowiedzialności za komentarze umieszczane przez czytelników.